KONTAKT

O NAS

OGŁOSZENIA

BENEFICJENCI

WOLONTARIAT

WSPÓŁPRACA

FOTOGALERIA

MAPA STRONY

DO POBRANIA

 

REKOMENDACJE

 

o.JPG

 

Dlaczego  Dyliniarnia? Szczerze mówiąc przez przypadek, jednak był to najlepszy przypadek, jaki przytrafił mi się w życiu. …

do.JPG

 

Dyliniarnia jest zespołem ludzi czujących potrzebę pomagania innym. Szczególną troską naszego Zespołu są dzieci, te czerpiące wzory z dostępnych środków masowego przekazu, Internetu, kontaktów z kolegami, jak również te, którym brak jakichkolwiek wzorców, ponieważ nie zetknęły się w swoim życiu z odwzajemnioną miłością, przyjaźnią i akceptacją. …

 

PRAKTYKANCI  I  WOLONTARIUSZE  O  NAS

 

 

WIZYTA  KOLEJNYCH  ANIMATORÓW  KULTURY  Z  FRANCJI

 

france resize.JPG

 

W marcu 2019 roku, podobnie jak w poprzednich latach, gościliśmy Animatorów Kultury Francji, którzy odwiedzili Polskę w ramach programu Erasmus. Po zapoznaniu się z polskim systemem pomocy i organizacjami pozarządowymi w Polsce obserwowali i organizowali oni zajęcia dla dzieci i młodzieży również z Dyliniarni. Nasi goście uczyli nas swojej kultury poprzez różne gry, konkursy, piosenki i zabawy. Młodzi ludzie mieli okazję wymienić swoje doświadczenia dotyczące pracy na rzecz potrzebujących. W zamian nasi młodzi wolontariusze mieli okazję opowiedzieć i zaprezentować swoje charytatywne działania i akcje, w których biorą udział.

negatyw.jpg

 

 

 

NAJLEPSZY  PRZYPADEK,  JAKI PRZYTRAFIŁ  MI  SIĘ  W  ŻYCIU

 

Dlaczego  Dyliniarnia? Szczerze mówiąc przez przypadek, jednak był to najlepszy przypadek, jaki przytrafił mi się w życiu.

 

image006.gif     Na organizację trafiłam na stronie internetowej Instytutu Socjologii UJ, gdzie w zakładce „praktyki” pojawiła się oferta Dyliniarni. Gdy zapoznałam się ze stroną stowarzyszenia, wiedziałam, że to nie dla mnie. Organizacja działa na rzecz dzieci, a ja zawsze myślałam, że nie mam serca do dzieci. Ponadto siedziba oddalona jest od miejsca mojego zamieszkania o ponad godzinę. Wszystko mówiło mi „nie idź”, a mimo to postanowiłam napisać e-maila do pani Marii Pułczyńskiej. Niedługo potem dostałam telefon, a w słuchawce usłyszałam bardzo miły, ciepły głos. Pani Maria zaprosiła mnie na spotkanie a ja postanowiłam, że pójdę, chociaż sama nie byłam przekonana, czy dobrze robię. Jednak już po pierwszym spotkaniu okazało się, że mam do czynienia z niezwykłymi ludźmi i niezwykłym miejscem. Ta pasja z jaką pani Maria i pan Tadeusz opowiadali o tym co robią całkowicie mnie zahipnotyzowała i przyciągnęła. Chciałam być taka, jak oni, robić to samo i czuć się tak samo. Dlatego wbrew wszystkiemu zostałam. To nie był przypadek, że akurat tutaj trafiłam.

     Na początku bałam się, bo nie miałam żadnego pojęcia ani o dzieciach, ani o pomocy ani o życiu. Nie wiedziałam czy będę w stanie w jakikolwiek sposób pomóc. Szybko okazało się, że aby zrobić coś dobrego dla drugiego człowieka wystarczą chęci, a każde dobro wraca podwójnie. Dzięki praktykom nauczyłam się naprawdę wiele i zdobyłam nowe, cenne doświadczenia. Miałam okazję poznać animatorów z Francji, organizować zabawy dla dzieci, nauczyć się nowych form plastycznych jak decoupage czy robienie ślicznych róż z bibuły, poznałam pracę organizacji, jej funkcjonowanie, problemy z jakimi się boryka na co dzień. Ponadto miałam okazję uczestniczyć w warsztatach terapii dźwiękiem, autoprezentacji oraz dwóch konferencjach organizowanych przez Urząd Miasta Krakowa, gdzie poznałam od strony formalnej jak działają organizacje pozarządowe i miałam okazję porozmawiać z innymi członkami innych organizacji. Pomagałam przy organizacji i przeprowadzeniu Dni Otwartych Dyliniarni, obsługiwałam stoisko w Dniu Prokocimia i Dniu Organizacji Pozarządowych. Pomagałam przy dzieleniu żywności i rozpoczęłam udzielanie korepetycji. Okazało się, że moje obawy dotyczące podejścia do dzieci były bezpodstawne. Te lekcje dały mi dużo satysfakcji i radości. To niesamowite uczucie, gdy wiem, że dla kogoś moja praca jest naprawdę pomocna i cenna. Wszystkie akcje, warsztaty czy spotkania, w których uczestniczyłam, wiele mnie nauczyły i pozwoliły patrzeć szerzej na otaczającą mnie rzeczywistość, pozwoliły dostrzegać problemy innych i pokazały możliwości pomocy.

     Dyliniarnia to przede wszystkim niezwykli ludzie, którzy ją tworzą. Chciałabym podziękować przede wszystkim Marii i Tadeuszowi Pułczyńskim, którzy są pełni ciepła, oddania i miłości do innych. To po prostu dobrzy ludzie. Dzięki nim zaczęłam inaczej patrzeć na świat, podziwiam ich i życzę im, by wszystko co najlepsze ich nie ominęło w życiu. Dziękuje członkom, wolontariuszom i praktykantom, za ich ciepłe przyjęcie, dobre słowo i uśmiech. Za wszelką pomoc, wsparcie, radę i życzliwość. Oni wszyscy tworzą wspaniałą rodzinę, której w przyszłości chcę być częścią.

Kraków, czerwiec 2015

Regina Michałek

 

 

 

 

WIZYTA  ANIMATORÓW  KULTURY  Z  FRANCJI

 

 

image006.jpg

 

b.BMP

 

 

 

image009.jpg

 

image007.jpg

 

 

 

image012.jpg

 

      Kolejny raz gościliśmy Animatorów Kultury z Francji. Tym razem nasi Goście przyjechali z Dijon, aby zobaczyć jak funkcjonuje nasze Stowarzyszenie i poznać nasze akcje w praktyce. Brali udział w zorganizowanych warsztatach wyrobów ręcznych z okazji Dnia Matki i przypatrywali się zajęciom Koła Wolontaryjnego P – jak Pomagaj. W kolejnych dniach sami poprowadzili spotkania dla młodzieży gimnazjalnej oraz także dzieci młodszych, gdzie poprzez zabawę i wspólne konkurencje zapoznali nas z kulturą i zwyczajami swojego kraju.

 

 

image008.gif

 

 

 

image016.jpg

 

      W dniach 12 – 17 marca 2015 Dyliniarnię odwiedzili Animatorzy Kultury z Francji. Celem ich przyjazdu do Polski było zapoznanie się z działaniami organizacji pozarządowych. Pomimo wspólnych dyrektyw unijnych, Państwa Członkowskie niejednokrotnie bardzo różnią się od siebie, a ich realia społeczne i gospodarcze są uwarunkowane sytuacją lokalną. Wymiana doświadczeń pomaga często zrozumieć te różnice i ich głęboko zakorzenione w mentalności społecznej powody. Poprzez zabawę z dziećmi, warsztaty i zajęcia dydaktyczne z młodzieżą, Francuzi mieli szansę zdobyć nowe doświadczenia, które będą mogli wykorzystać w swojej pracy zawodowej.

      Wizyta przebiegła w miłej i serdecznej atmosferze, a nasi goście pozostawili po sobie swoje wpisy, które świadczą o tym, jak bardzo bliskie sercu są im dzieci z Dyliniarni.

image017.gif

 

 

 

image020.jpg

 

      2 października 2013 roku, przedstawiciele KRD Dyliniarnia spotkali się z izraelskimi harcerzami celem zapoznania ich z pracą inspirowaną J. Korczakiem w ramach projektu realizowanego przez Fundację REVERS wspólnie z Instytutem Polskim w Tel Awiwie. Wymiana doświadczeń i poglądów oraz wspólna dyskusja, której patronował sam Janusz Korczak miała miejsce w siedzibie Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Małopolski przy ul. Grodzkiej. Goście zadawali wiele pytań, a swoją obecność uwiecznili pamiątkowym wpisem w języku hebrajskim tłumaczonym na język angielski.

 

image021.gif

 

 

 

image024.jpg

 

      Dzień 20 września zapisał się w historii Dyliniarni wizytą studyjną zorganizowaną dla grupy młodych wolontariuszy z Biłgoraju wraz z opiekunami, celem zapoznania z pracą wolontaryjną KRD Dyliniarnia. Spotkanie miało miejsce w ramach projektu „Aktywność moja marką!” realizowanego przez Fundację pomocy dzieciom „Krzyk”. Projekt współfinansowała Szwajcaria w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi UE. Młodzi ludzie chętnie zadawali pytania, robili zdjęcia, a miłe spotkanie zakończyli wpisami do księgi pamiątkowej. Jako upominek otrzymali symboliczne serce wykonane z masy solnej ozdobione dyliniarskim logo.

 

image026.jpg    image028.jpg

 

 

 

image020.gifimage031.gif

 

     Zaraz po feriach zimowych Dyliniarnię odwiedziła grupa pięciu studentów z Belgii. Ich projekt realizowany w ramach zajęć szkolnych zakładał wymianę doświadczeń z polskimi NGO’sami. Kiedy napotkali w Internecie stronę KRDD wiedzieli od razu, że Dyliniarnia jest ich celem podróży, a to za sprawą naszych dotychczasowych wolontariuszy z USA, z Chin, Tajwanu, Wietnamu, Indonezji, Rumunii, Serbii, Malezji i Rosji, którzy z takim sentymentem wspominają spędzony tutaj czas. Belgijki zaprezentowały dzieciom z Dyliniarni, jak zrobić pyszne ciasteczka z czekoladą. Te w zamian obdarowały gości serdecznością i otwartym sercem. Jak pięknie, że Dyliniarnia to cały wielki świat.

 

 

 

 

image034.jpg

 

 

image035.jpg     Nawet nie zauważyłem, że tak szybko minął ponad miesiąc i projekt, w którym uczestniczyłem tak prędko się skończył. Czas spędzony tutaj był tak wspaniały, że trudno wyobrazić sobie życie bez codziennych wizyt i pracy w Dyliniarni.

     Praca tutaj naprawdę wywiera duże wrażenie. Pani Maria, pan Tadeusz i pani Katarzyna czynili wszystko, aby nasza praca była ciekawa. Serwowali nam wspaniałe dania i dbali o nas bardziej niż o samych siebie. Zajęcia były dla mnie czystą przyjemnością. Lubię pracować z dziećmi, widzieć ich uśmiechy. Cieszyło mnie, że mogę uczyć je języka angielskiego. Warsztaty wyrobów ręcznych też były bardzo wciągające, przypomniały mi moje lata dziecięce. Prace fizyczne nie były dla mnie ciężkie, a jedynie rodzajem ćwiczenia poprawiającego kondycję. Podczas zajęć i wycieczek z dziećmi mogliśmy doświadczyć historii miasta, które było ważnym punktem naszego pobytu w Polsce.

     Jaka szkoda, że nie mogliśmy zostać dłużej. Kiedy usłyszałem jak pani Maria i pan Tadeusz stwierdzili, że najchętniej schowaliby lub spalili nasze paszporty, abyśmy zostali w Dyliniarni dłużej, nie mogłem powstrzymać łez wzruszenia. Oczywiście, że będę tęsknił za tym miastem, codzienną pracą w Dyliniarni i za moimi drogimi panią Marią, panem Tadeuszem i panią Kasią.

Han Hao, Chińska Republika Ludowa

image028.gif

„Życzymy dla Dyliniarni organizacji charytatywnej na rzecz dzieci coraz lepszej i lepszej przyszłości. Hao Han”

 

 

 

image030.jpgCzego nauczyłam się w Dyliniarni?

     Jak to dobrze, że miałam okazję przyjechać do Krakowa i pracować z tak kochanymi i przyjaznymi ludźmi. Na początku czułam się niepewnie i trochę denerwowałam się jak to będzie. Jestem bowiem z Tajwanu, który jest bardzo odległym krajem, a w dodatku bilety na lot do Polski załatwiałam zupełnie samodzielnie. Teraz cieszę się, że to zrobiłam. A co szczególnie daje mi poczucie szczęścia to pobyt tutaj, gdzie spotkałam wielu dobrych ludzi, którzy traktują mnie jak rodzinę. Czułam się samotna, ale teraz w ogólnie nie towarzyszy mi już takie uczucie.

     Wciąż pamiętam pierwszy dzień mojej pracy. Najcudowniejszym było spotkać tak wiele słodkich dzieci i spędzać z nimi czas. Byłam pod wrażeniem, kiedy poznałam panią, która potrafiła zwykłe kawałki materiału zamieniać w cudowne rzeczy jak np. kolczyki czy naszyjniki. Warsztaty wyrobów ręcznych dla dzieci, w których braliśmy udział były łatwe i przyjemne, ale co najważniejsze dzieci robią coś pożytecznego mając poczucie, że mogą być też pomocne. Wiele z nich nie mówi po angielsku albo mówi bardzo słabo, ale pomimo tego, dzieci uparcie próbowały komunikować się ze mną, co wywarło na mnie duże wrażenie. To co wzruszyło mnie jeszcze bardziej to lekcje angielskiego z dorosłymi. Widziałam jak ciężko pracowali nad tym, aby mnie zrozumieć i odpowiadać na zadane pytania. Czasami przecież bywa, że nawet ci, którzy biegle posługują się kilkoma językami obcymi, mają problemy z porozumiewaniem się, a tutaj komunikacja odbywała się płynnie pomimo, iż angielski nie jest ani moim ani ich ojczystym językiem. Przekonałam się, że dobra komunikacja w dużej mierze zależy od silnej motywacji i od tego jak bardzo chcemy zrozumieć tę drugą osobę.

     Podczas tego okresu wolontariatu nauczyłam się wiele. Ludzie z Dyliniarni nauczyli mnie, że osiągać zamierzony cel można na wiele różnych sposobów i że można czuć satysfakcję nawet wtedy, gdy nie dostaje się zapłaty albo raczej właśnie ta satysfakcja jest samą w sobie zapłatą.

     Był to dla mnie czas radości, śmiechu i wspaniałych chwil spędzonych z dziećmi, które też potrafią pomagać. Sądzę, że to moje samospełnienie będzie największą dla mnie zapłatą.

Jiun Yea Chang, Tajwan

 

 

 

image032.jpg     Zanim przyleciałam do Polski, martwiłam się o wspólne relacje z ludźmi odmiennej kultury i innego języka. Ale ich szczerość, miłość i pasja właśnie tutaj w Dyliniarni uczyniła mój pobyt cudownym. Pani Maria, pan Tadeusz i pani Kasia są prawdziwie zadziwiającymi przyjaciółmi, którzy zawsze wspierali mnie i pomagali z całego swojego serca. Czułam się dosłownie jak we własnym domu.

     Co więcej, jestem szczęśliwa i dumna z mojej pracy tutaj. Byłam włączana w rozmaite wydarzenia organizowane przez Dyliniarnię, takie jak warsztaty wyrobów ręcznych, zajęcia z dziećmi na świeżym powietrzu, naukę języka angielskiego, akcje charytatywne na rzecz rodzin  potrzebujących,… Oni nauczyli mnie jak pomagać ludziom i dali mi szansę aby cieszyć się tym szczęściem. Dla mnie uśmiech kochanych dzieci, opieka moich „szefów”, czas spędzony z innymi członkami Dyliniarni, jest niezapomniany.

     Będę za tym miejscem bardzo tęsknić.

Nguyen Thi Giang Ly, Wietnam

 

 

image040.jpg      Prawdę mówiąc zastanawiam się co napisać, aby oddać to co chcę wyrazić. Spróbuję  więc. Pamiętam mój pierwszy dzień kiedy odwiedziłem biuro Dyliniarni. Przyszliśmy tam razem Pomi, Marina i ja. Był to dzień wzajemnego zapoznania i oczekiwania na dwóch pozostałych wolontariuszy Harriego i Ly, którzy mieli przybyć następnego dnia. Moje pierwsze wrażenie co do pani Marii, pani Katarzyny i pana Tadeusza to, że są to ogromnie mili ludzie nastawieni do nas bardzo przyjaźnie. W wyznaczanej nam pracy wolontaryjnej uwzględniali także nasze predyspozycje i upodobania. Ogromne wrażenie wywarł na mnie fakt, że dostawaliśmy porcje żywności dotąd, aż nie byliśmy całkowicie nasyceni, zwłaszcza, że kilku moich znajomych z projektu nie dostawało żadnej żywności w organizacji, w której pracowali.

      Również moja przyjaźń z panią Marią, panem Tadeuszem i panią Kasią to przyjaźń jak między rodzeństwem. Działaliśmy jak w jednej wielkiej rodzinie i tak bardzo mi się to podobało! Spotkało mnie wielkie szczęście ponieważ inni ludzie z projektu AIESEC nie doznawali takiej przyjaźni jaka stała się naszym udziałem. Organizowano też dla nas wycieczki po Krakowie, zwiedzanie fabryki Schindlera, i to było bardzo miłe.

      Jestem także bardzo wdzięczny za tolerancję okazywaną względem mojej religii. Zawsze pozwalano mi się pomodlić, serwowano mi specjalne dania bez mięsa wieprzowego, a nawet dostawałem zapakowane porcje żywności, kiedy pościłem w ciągu dnia. Naprawdę bardzo to doceniam i bardzo za to dziękuję. 

      W tej pracy nauczyłem się bardzo dużo. Nauczyłem się być bardziej cierpliwym, uważającym względem innych ludzi, być mniej egoistyczny i tak ogólnie stałem się lepszym człowiekiem. Naprawdę bardzo cieszę się, że mogłem pracować w Dyliniarni. Bywało, że czasem czułem znużenie podczas pracy, ale było OK. To nie był problem, bo ogólnie było wspaniale. To była moja życiowa szansa wymiany doświadczeń w Polsce, a szczególnie w Dyliniarni. Podziwiam panią Marię, pana Tadeusza i panią Kasię, ponieważ oni zdecydowali się pracować cały czas w trosce o potrzebujące dzieci. Trzymajcie tak dalej!

      Będę za wami bardzo tęsknił. Nie mogę uwierzyć, że czas mojego wolontariatu już się skończył. Na początku bowiem zdawało mi się, że praca w Dyliniarni potrwa bardzo długo, a teraz widzę, że to tak krótko. W ostatnim tygodniu pojechaliśmy z Dyliniarni do Lublina, tak więc tylko 5 tygodni spędziliśmy w Dyliniarni. Jestem wdzięczny za przyjęcie mnie. Będę bardzo tęsknił i mam nadzieję, że nasza przyjaźń będzie trwać na zawsze.

Wasz brat

Ganesha Pradipta Rachman, Indonezja

 

 

 

image037.jpg     Zanim podjęłam decyzję o podjęciu pracy wolontaryjnej za granicą weszłam na stronę internetową Dyliniarni, a po zapoznaniu się z jej treścią od razu pomyślałam, że ludzie tam pracujący wydają się być sympatyczni i bardzo oddani.  Nie zdawałam sobie jednak sprawy z tego, że 6 tygodni, które tam spędzę odmienią mnie aż tak bardzo.

     Dziś mogę powiedzieć, że spotkałam tam ludzi z prawdziwa misją. Misja Marii i Tadeusza to niesienie pomocy potrzebującym. Od nich się nauczyłam, że ludziom można pomagać na wiele różnych sposobów. Dobroć jaką otaczali mnie przez cały czas sprawiła, że zapragnęłam być lepszym człowiekiem, aby też wywoływać uśmiech na ludzkich twarzach.

     Całe to doświadczenie było dla mnie czymś wręcz zaskakującym. Spotkałam bowiem wielu wspaniałych ludzi, z którymi pomimo barier językowych czułam duchową więź. Dzieci z Dyliniarni stały się już częścią mojego serca.

     Jedynym negatywnym aspektem mojego wolontariatu jest fakt, iż tak bardzo zżyłam się z Dyliniarnią, że myśl rozstania stała się wręcz bolesna. Równocześnie jednak jestem wdzięczna, że dana mi była taka niepowtarzalna okazja. Opuszczam Polskę, ale zostawiam tam część mojego serca, a cudowne wspomnienia na zawsze zostaną ze mną.

     Chcę wyrazić moją wdzięczność za danie mi tej szansy, abym mogła stać się częścią tej wielkiej i wspaniałej rodziny, której na imię Dyliniarnia. Chciałabym, aby było więcej takich ludzi jak wy. Ale słowa są tylko słowami i nie są w stanie oddać pełni moich uczuć, które tak bardzo chcę wyrazić.

     Więc teraz, na końcu mogę tylko powiedzieć:

     Dziękuję, Pani Mario!

     Dziękuję, Panie Tadeuszu!

     Słowa wdzięczności kieruję też do wszystkich wolontariuszy, których tam spotkałam.

     Trzymajcie tak dalej i kontynuujcie pracę, która sprawia tyle dobra i tak bardzo inspiruje innych. Któregoś dnia całe to dobro powróci do was!

 Z oddaniem,  Flora

 

 

 

 

image042.jpg    Zadziwiające i pełne pokory. Te dwa określenia najlepiej obrazują działania Dyliniarni jakie doświadczyłam tam przez 6 tygodni mojego wolontariatu.

    Zadziwiające, ponieważ tak wiele się tam nauczyłam. Miałam okazję doświadczyć kontaktu z dziećmi różnych grup wiekowych, rozwinąć i udoskonalić moje umiejętności nauczania podczas udzielania korepetycji z języka angielskiego, zwiedzić wraz z dziećmi wiele interesujących miejsc Krakowa, a nawet doświadczyć pracy z osobami z innej organizacji pozarządowej w innym mieście. Biorąc udział w tak wielu akcjach miałam okazję nauczyć się wiele o polskiej kulturze i poznać codzienne życie przeciętnych jej mieszkańców, czego z pewnością nie doświadczyłabym będąc tylko turystką. Dlatego tak bardzo cenię sobie te wszystkie przeżycia i wiedzę, którą zdobyłam.

    Działalność Dyliniarni jest jednak przede wszystkim pełna pokory. Mam tu na myśli ludzi, z którymi tam pracowałam. Oczywiście przede wszystkim Panią Marię i Pana Tadeusza, którzy sami przecież założyli tę organizację. Ich siła i determinacja jest godna pochylenia czoła, gdyż jeśli dwoje ludzi może odmienić życie tak wielu,  to jak wiele dobra mogłoby dokonać więcej takich ludzi. To samo dotyczy przecież wolontariuszy i członków innych organizacji pozarządowych. Oni nauczyli mnie, że wiek i warunki życia nie mogą nigdy być barierami, ponieważ każdy człowiek jest w stanie włączyć się w pomoc na rzecz potrzebujących. Jednym słowem, to dzięki nim przypomniałam sobie także moją rolę w niesieniu pomocy innym w moim kraju.

    Podsumowując, moje doświadczenie było naprawdę wspaniałe i wzbudzające szacunek. Nigdy nie oddałabym go za nic innego na świecie. Chciałabym podziękować każdemu kto pracuje w Dyliniarni, a szczególnie Pani Marii i Panu Tadeuszowi za WSZYSTKO co dla nas uczynili. Będziemy za wami bardzo tęsknić i za każdym dniem, który spędziliśmy w Dyliniarni.

 

 Z pozdrowieniami,  Jolene

 

 

 

 

image043.jpg     Kochani, ta kartka papieru, taka duża, biała i pusta, wygląda na dość pojemną, aby zmieścić na niej niejedną ciekawą historię i jeszcze opisy występujących w niej postaci, na tyle, aby stały się one zrozumiałe dla czytelnika. Gdy jednak uświadamiam sobie jak wiele tkwi w mojej pamięci cudownych przeżyć z mojego sześciotygodniowego pobytu w Dyliniarni, nie wiem jak miałbym je zmieścić na jednej kartce papieru. Być może niejeden dobry pisarz poradziłby sobie, ale nie ja.

     Na początek nadmienię, że doświadczenie wolontariatu w Dyliniarni odmieniło mnie. Nawet jeśli niewiele, to jestem pewien, że nie pozostanie ono bez efektu. Czytałem kiedyś z psychologii, że jeśli przebywasz z jakąś grupą ludzi, to częściowo stajesz się do nich podobny. Jeśli jest to prawdą, to jestem bardzo szczęśliwy, bo wyobrażam sobie jaki mogę być. Zanim przyjechałem do Dyliniarni nie czułem, abym mógł odnaleźć się w takiej pracy. Byłem jednak nastawiony optymistycznie mając nadzieję, że potrafię się na ten czas dostosować. Kiedy dowiedziałem się na czym będzie polegał mój wolontariat nie byłem rozczarowany. Taki rodzaj pracy naprawdę trudno opisać. Nawet jeśli dużo czytasz na tan temat możesz nie zrozumieć głównego jej sensu i uczuć, które za nią idą. To uczucia związane z humanitaryzmem; kiedy chcesz dowiedzieć się jaki jesteś naprawdę, spróbuj pomóc komuś, kto nie może dać ci nic w zamian. Dlatego mogę powiedzieć, że znalazłem się w towarzystwie wyjątkowo przyjaznych ludzi. Nie wiedziałem wcześniej, że idea pomagania innym poprzez rożne formy, może być zarówno przyjemna, interesująca i tak bardzo pożyteczna. Mógłbym wymieniać tutaj wiele pochwał dotyczących Dyliniarni, która jak myślałem ma bardzo wielu sponsorów i jest ogromną organizacją jak np. Klanza. Mam nadzieję, że tak będziecie rozrastać się w kolejnych latach waszej działalności.

     Chciałbym zaproponować, byście i w następnym roku wzięli do siebie zagranicznych wolontariuszy z AIESEC. Być może my też mieliśmy swój udział w tworzeniu nowych idei Dyliniarni, a co nie było z naszej strony najlepsze, może lepiej wykonają nasi następcy. Bo jeśli rozwijać się, to równocześnie we wszystkich obszarach. Mam tu na myśli członków, podopiecznych, donatorów i całą pracę stowarzyszenia. Posiadacie ogromny potencjał, ponieważ jesteście sławni. Moja idea zbierania środków, którą przedstawiłem podczas mojej pracy jest być może jedną z wielu możliwych do zrealizowania, jeśli oczywiście będzie miała dobrze przygotowany plan. Idea pomagania innym powinna się rozrastać, gdyż ma pozytywny wpływ na całe społeczeństwo. Widzę więc ogromne perspektywy dla waszej pracy. Wiele zależy od was i waszych działań. Myślę, że każde dziecko, które doświadczyło waszej pomocy będzie miało szczęśliwe dzieciństwo. Jestem naprawdę pod wrażeniem wielu poszczególnych działań. Im większe bowiem odkrywasz efekty z poświęcanej dzieciom uwagi, tym większą radość znajdujesz w sobie i swoim dorosłym życiu. Były takie dni, godziny, minuty i momenty kiedy myślałem jak dziecko, a nawet stawałem się do niego podobny. Byłem pod prawdziwym wrażeniem programu wakacyjnego dla dzieci. Sam bowiem czerpałem ogromną radość z udziału w wielu organizowanych akcjach. To był czas pełen radości i przeżyć, których nigdy nie zapomnę.

     Chciałbym też na koniec wspomnieć osoby ze stowarzyszenia Klanza, których spotkałem w ramach ich współpracy z Dyliniarnią. To także wspaniali ludzie, a czas spędzony z nimi w Lublinie był cudowny. Myślę, że wasza współpraca z Klanzą jest także ważna.

     Sądzę, że nigdy tego wszystkiego nie zapomnę…

Ze szczerymi pozdrowieniami,  Uki

 

 

 

 

PRZYJECHALI    Z  KALIFORNII,  BY  ODWIEDZIĆ  DYLINIARNIĘ

 

      W dniu 21 czerwca 2012 młodzież licealna z Hanford w Kalifornii wraz ze swoim wychowawcą, spotkali się z Zarządem Korczakowskiej Republiki Dziecięcej Dyliniarnia, wolontariuszami, podopiecznymi i uczestnikami kółka wolontaryjnego „P-jak pomagaj”. Uczestniczyli też w zajęciach warsztatowych dla dzieci, gdzie poznawali tajniki wyrobu sztucznej biżuterii. Dzieci z Dyliniarni powitały amerykańskich wolontariuszy bardzo ciepło. Wiele pytań o tradycje narodowe, przyzwyczajenia, różnice w formach edukacji szkolnej, pomogło przybliżyć sylwetki nowych przyjaciół. Poznanie młodzieży z Hanford było dla wszystkich wielkim przeżyciem i pozostawiło w sercu nutkę sentymentu. Szkoda, że ten dzień tak szybko minął, bo chciałoby się mieć takich kolegów na co dzień.

 

image045.jpg

 

      Dziś doznaliśmy wspaniałego doświadczenia. Dzieci, z którymi spotkaliśmy się w ramach realizowanego projektu były zadziwiająco chętne zarówno do nauki jak i do pomocy. Pytały nas, czy jeszcze do nich przyjedziemy i czy spędzimy z nimi więcej czasu. Wszyscy byli tak serdeczni, że trudno nie nazwać tego spotkania wspaniałym doświadczeniem i nie doznać wzniosłych uczuć podczas naszych wspólnych zajęć. Ogromnie podoba mi się to, czym zajmuje się Dyliniarnia oraz sposób w jaki pozwolono nam stać się jej częścią. Mam szczerą nadzieję, że niedługo po powrocie do Stanów Zjednoczonych usłyszę o dalszych wielkich rzeczach jakie dokona w Polsce Dyliniarnia. Z wyrazami ogromnej wdzięczności

Peyton Sheets

 

      Organizacja Dyliniarnia jest cudowna. Jak dobrze wiedzieć, że są na ziemi ludzie tak dobrego serca i pełni zapału do niesienia pomocy innym. Najbardziej podobało mi się spotkanie z dziećmi. Były one tak entuzjastyczne i chętne do rozmowy z nami, że od razu poczuliśmy przyjazne środowisko. Program zajęć był bardzo atrakcyjny i prawdopodobnie właśnie to spotkanie z dziećmi było najlepszym z moich doświadczeń odkąd przyjechaliśmy do Polski.  Dziękuję za podarowanie mi tak wspaniałego dnia i oczekuję pełen nadziei, że jeszcze kiedyś będzie mi dane znowu pomagać w tej organizacji (kiedy znów przyjadę do Polski).

Miguel Gonzalez

 

      Podczas wymiany młodych liderów w Polsce mieliśmy okazję pomagać w społecznej organizacji. Ta organizacja to KRD Dyliniarnia. W Krakowie niesie ona potrzebującym  pomoc zdrowotną i psychologiczną jak również prowadzi warsztaty dla dzieci i młodzieży. Dyliniarnia wzbudza podziw. Trzymajcie tak dalej!

Allen Blanchard

 

      Dziś doznaliśmy oddechu świeżego powietrza. Cudownym było pracować z tak zainteresowanymi, dociekliwymi i dającymi się lubić dziećmi. Spędziliśmy naprawdę niewiarygodnie wspaniały czas i naprawdę doceniam stopień zaangażowania wolontariuszy tej organizacji. Inspirującym jest poznać grupę takich wolontariuszy. Wspaniały dzień.

Mentab B.

 

      Kiedy tylko przekroczyłem bramę szkoły, natychmiast poczułem energię wypływającą od dzieci. I chociaż od początku czułem się trochę niepewnie, kocham dzieci i jestem gotowy służyć im pomocą. Szkoła, w której zostaliśmy przyjęci, choć nowoczesna i skromna, ma swój klimat. Idąc za tym nowym doświadczeniem, każdy z nas miał przekonanie, że będzie to jeszcze jedna kolejna wizyta. Tymczasem okazało się, że w momencie, kiedy zaczęliśmy przedstawiać się, doznaliśmy ogromnego zapału i niekontrolowanej miłości do ludzi i zupełnie nowych rzeczy. A wszystko to spowodowała spontaniczna radość tych dzieci. Stojąc przed nimi stałem się kompletnie sobą i to właśnie odebrały pozytywnie, to im się podobało. W przeciwieństwie do tendencji osądzania i braku pewności siebie, którą zwykle posiadają dorośli, wszystkie te bariery w zetknięciu z dziećmi szkolnymi zupełnie znikły. To nie była praca, ale przyjemność i błogosławieństwo. Każde z tych dzieci ma przed sobą wspaniałą przyszłość. Chwila jak te, przekonują mnie, że będę także oddawał siebie, aby służyć dzieciom przez resztę mojego życia.

(bez podpisu)

 

 

 

 

PRZYŁĄCZ  SIĘ  DO  NAS

 

     Dyliniarnia jest zespołem ludzi czujących potrzebę pomagania innym. Szczególną troską naszego Zespołu są dzieci, te czerpiące wzory z dostępnych środków masowego przekazu, Internetu, kontaktów z kolegami, jak również te, którym brak jakichkolwiek wzorców, ponieważ nie zetknęły się w swoim życiu z odwzajemnioną miłością, przyjaźnią i akceptacją. Jedne i drugie potrzebują wsparcia, pomocy w rozwijaniu własnych zainteresowań, poczucia bezpieczeństwa i dostrzegania ich potrzeb w dążeniu do prawidłowego rozwoju, poznawania otaczającego świata, przystosowania do życia w społeczeństwie i dobrego wychowania.

     Także i Ty możesz być jednym z nas, tworząc z nami jedną wspólną Rodzinę. Tu odnajdziesz nowych przyjaciół, wymienisz poglądy, zdobędziesz potrzebne doświadczenie. Aby wejść w poczet członków naszego Stowarzyszenia, powinieneś najpierw zdać swój własny życiowy egzamin i udowodnić sobie, że właśnie ta droga jest Twoim powołaniem i sposobem na życie. Dlatego w pierwszej kolejności zachęcamy Cię do pomocy na zasadach wolontariatu. W tym czasie poznasz specyficzny charakter pracy w naszym Zespole, dowiesz się więcej na temat sposobów działania Dyliniarni w oparciu o ideologię Janusza Korczaka, zdobędziesz zapał do pracy charytatywnej i odnajdziesz się w realiach naszego środowiska. Okres pracy wolontaryjnej nie jest konieczny do złożenia wniosku o przyjęcie na Członka, ale jest bardzo pomocny w podjęciu tej ważnej życiowej decyzji. W przypadku, kiedy wcześniej zdobyłeś prestiżowy tytuł Malarza Dziecięcych Pragnień i masz dobrą opinię w KRD Dyliniarnia możesz być pewien, że czekamy właśnie na Ciebie, gdyż Malarz Dziecięcych Pragnień jest to wyróżnienie przyznawane przez Walne Zebranie Korczakowskiej Republiki Dziecięcej Dyliniarnia za wyjątkową postawę i pomoc w kształtowaniu dziecięcego świata w realiach rzeczywistości.

     Zorientuj się, jakie są potrzeby kadrowe, wchodząc w zakładkę: „potrzebni wolontariusze” i skontaktuj się z nami za pomocą maila lub telefonicznie. Umów się na spotkanie kwalifikacyjne na którym opowiesz nam o tym co najbardziej Cię interesuje, co chciałbyś robić i jak wyobrażasz sobie swoją pracę w Dyliniarni. Podpisz umowę i poczuj moc własnej wartości i satysfakcji z bycia potrzebnym innym ludziom, z którymi na co dzień mijasz się na ulicy. Poznaj ich problemy, troski, radości i smutki. Jeżeli jesteś przekonany, że ta droga jest Twoją drogą i chcesz nią podążać razem z nami, zostań wolontariuszem, by wspólnie nieść pomoc dzieciom, które są przyszłością naszego narodu i w oparciu o przekazane im wartości będą tworzyć przyszłość pokoleń. Pamiętaj, to poważna sprawa i wielka odpowiedzialność.